Od dwóch dni przetrzymywany jest w areszcie człowiek, który w czasie wizyty prezydenta Komorowskiego w Krakowie trzymał w ręku krzesło. Krzesło nawiązywało do gafy prezydenta popełnionej w czasie jego wizyty w Japonii.
Sam fakt usunięcia z placu osoby trzymającej w rękach krzesło nie budzi zastrzeżeń. Naturalne jest, że służby muszą chronić głowę państwa i eliminować z tłumu osoby posiadające niebezpieczne przedmioty. Co do tego nie ma żadnych wątpliwości.
Nienaturalne jest jednak, że po wyłuskaniu z tłumu aresztuje się człowieka, który – jak widać na nagraniach – w żaden sposób nie wykazywał chęci, ani nie miał możliwości dokonania rzutu inkryminowanym krzesłem. Odległość od prezydenta Komorowskiego była zbyt duża. Nienaturalne jest też, że przedstawiciele policji kłamią publicznie na temat okoliczności zdarzenia, co można zweryfikować dzięki zapisom elektronicznym dokonanym przez świadków, zaś prorządowe media podają informację o… zamachu na prezydenta.
W tej sytuacji wydarzenia w Krakowie należy zakwalifikować jako kolejne naruszenie wolności obywatelskich i przykład wykorzystania policji do celów politycznych (zastraszanie opozycji i udział w propagandzie politycznej).
Oto nagranie ukazujące zachowanie Marka M. w czasie wiecu:
Oto moment zatrzymania Marka M.:
Mamy nadzieję, że Marek M. trafi na rozsądnego sędziego, który nie ulegnie naciskom policji mówiącej o… 5 latach więzienia dla „zamachowca”. Niezależnie od tego, jak potoczy się sprawa, już teraz można ją wpisać na listę zdarzeń, ktòre powinny zostać zbadane przez prokuraturę, gdy stanie się to możliwe.
11.03.2015.