Menu Zamknij

Wolność słowa to także prawo do niezafałszowanej informacji.

Wolność słowa to nie tylko czynne prawo do wyrażania poglądów, lecz także bierne prawo obywatela do otrzymywania prawdziwej i niezafałszowanej informacji, ujęte w Konstytucji RP oraz Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Realizacja tych praw napotyka ostatnio w Polsce na spore kłopoty.

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, która jest praktycznie jedynym organizatorem ładu medialnego w eterze i teoretycznie powinna stać na straży obiektywizmu mediów, a przede wszystkim mediów publicznych, jest od dawna ciałem politycznym i wyraźnie niezdolnym do zagwarantowania pluralizmu medialnego. Ostatnie lata pokazały, że jest nawet przeszkodą w stanowieniu tego pluralizmu – dobitnie pokazała to walka o koncesję dla telewizji Trwam oraz niespotykany od lat brak politycznej równowagi w telewizji publicznej i publicznym radiu.

Znacznie lepsza sytuacja panuje na nieregulowanym rynku prasy, choć i tam dochodzi czasem do wykorzystywania sieci dystrybucyjnych jako narzędzi nacisku na tytuły opozycyjne.

Powyższe niedostatki na polu wolności medialnej w Polsce zbiegają się z upadkiem standardów dyskursu politycznego w Polsce, czego jednym z objawów stało się manipulowanie informacją. Dotyczy to wszystkich stron sceny politycznej, jednak zasadnicze niebezpieczeństwo dla demokratycznych standardów dyskursu niosą przede wszystkim manipulacje stosowane przez dominujące media popierające – ze wzajemnością – aktualnie rządzącą partię.

W ostatnim czasie manipulacji takich zarejestrowaliśmy niepokojąco dużo. Nie chodzi tu o subiektywność, czy nawet tendencyjność, bo ta ostatnia stała się chlebem powszednim polskich podzielonych politycznie mediów, od dawna mających zresztą problemy z przestrzeganiem zasad etyki dziennikarskiej. Chodzi o tu o świadome fałszowanie zdarzeń i wypowiedzi.

Najnowszym przykładem takiego działania może być zachowanie stacji telewizyjnej TVN, która w dniu 22 lipca 2014 r. zmanipulowała przekaz informacyjny dotyczący wypowiedzi lidera opozycyjnej partii PiS, Jarosława Kaczyńskiego.
W programie informacyjnym „Fakty” zacytowano wyrwane z kontekstu słowa polityka, zmieniając wskutek tego ich sens. Zafałszowany przekaz powielony został przez inne media, a także wykorzystany przez rządzącą partię np. na jej profilach społecznościowych. Przypadek ten jest kolejnym z wielu i każe nam poważnie zastanowić się nad kondycją moralną ludzi mediów, potrafiących dla doraźnych korzyści politycznych dokonywać tak społecznie szkodliwych czynów.

Słowa polityka PiS brzmiały:
Śląsk to także wielkie zagłębie, jeżeli chodzi o ludzi przygotowanych do pracy innowacyjnej, przygotowanych by nadawać polskiej gospodarce bardziej nowoczesny kształt. I to wszystko stoi, tu się w gruncie rzeczy nic nie robi, natomiast dochodzą do nas coraz to nowe informacje o rożnego rodzaju aferach, nadużyciach. Śląsk jest takim miejscem, gdzie natężenie tych negatywnych zjawisk, natężenie patologii jest rzeczywiście bardzo wysokie. Potrzeba zmian, potrzeba zmian w Polsce. Czas na zmiany w Polsce, czas na zmiany na Śląsku i Śląsk powinien być w czołówce tych zmian.

W Faktach TVN Kamil Durczok skomentował te słowa w sposób następujący:
Nie ma szczęścia lider PiS-u do przemówień, które wygłasza o Śląsku. Tym razem burza po tym, jak Jarosław Kaczyński mówi, że to miejsce, gdzie natężenie patologii jest bardzo wysokie. Na reakcje długo czekać nie trzeba, z tysięcy komentarzy – głównie w sieci – najczęściej powtarza się ten, że patologie to i owszem, ale w głowie prezesa, ilekroć przyjeżdża na Śląsk.
Następnie prowadzący program przytoczył, jako dowód, wyrwane z kontekstu słowa Kaczyńskiego:
Dochodzą do nas coraz to nowe informacje o rożnego rodzaju aferach, nadużyciach. Śląsk jest takim miejscem, gdzie natężenie tych negatywnych zjawisk, natężenie patologii jest rzeczywiście bardzo wysokie.

Manipulacja ta natychmiast zaczęła żyć swoim życiem. Poniżej zamieszczamy obraz profilu partii rządzącej na Facebooku, wykonany kilka godzin później. Komentarz jest zbyteczny:

Niestety, nie jest to pierwsza manipulacja wspomnianej stacji telewizyjnej.
Głośno było w swoim czasie o manipulacji dziennikarki TVN, Katarzyny Kolendy-Zaleskiej, która 10 października 2010 r. w tych samych „Faktach” sfałszowała wypowiedź J. Kaczyńskiego, udając, że cytuje, a naprawdę zamieniając słowa polityka o wolnych Polakach – w jej wykonaniu Kaczyński mówił o „prawdziwych” Polakach. Innym razem, 3 grudnia 2013 r. skłamano w sprawie obecności lidera opozycji w Sejmie, a 11 maja br. głośno było o manipulacji tej samej stacji związanej z Marszem Pileckiego.
We wszystkich tych przypadkach nie byłoby nic dziwnego, gdybyśmy mieli do czynienia z subiektywnymi komentarzami, skoro już stacja zamiast obiektywizmu wybrała polityczne zaangażowanie. Fałszowanie jednak – nomen omen – faktów, stanowiące istotne naruszenie prawa obywatela do niezafałszowanej informacji, powinno jednak spotykać się ze zdecydowaną reakcją tak opinii publicznej, jak i KRRiTV.

Tego typu manipulacje bywają notowane i piętnowane przez stowarzyszenia dziennikarskie i ich etyczne agendy (choć w natłoku takich przypadków dzieje się to coraz rzadziej), istotne jednak jest, by odpowiedzialność za czyny wymierzone w porządek społeczny i prawa konstytucyjne ponoszona była również na gruncie obowiązującego prawa. Niestety, jest z tym w Polsce problem.

24.07.2014

Zespół Monitoringu Wolności Słowa