23 lipca policja przeszukała mieszkanie Damiana Kowalskiego, twórcy strony „Nie dla islamizacji Europy” (strona internetowa oraz profil na FB z ilością 150 000 fanów). Funkcjonariusze zarekwirowali telefon komórkowy, kartę SIM oraz komputer stacjonarny. Czynności te wykonano w ramach postępowania prokuratorskiego prowadzonego od 16 czerwca w związku z podejrzeniem o popełnienie przestępstwa z art. 256 § 1 (Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega…). Nakaz przeszukania wydał prok. Czesław Kurpiś.
Szczegóły tutaj:
http://parezja.pl/nasz-news-przeszukanie-domu-readaktora-naczelnego-portalu-parezja-pl-ndie-pl/ lub na profilu FB autora strony.
Wspomnianą stronę ndie.pl przejrzeliśmy bardzo uważnie, przez kilka godzin analizując zawarte na niej treści. Jeśli prokuratorowi nie chodzi o treści, które zostały być może usunięte, lub nie pominęliśmy jakiegoś pojedynczego wpisu, to zupełnie nie jesteśmy w stanie zrozumieć zarzutów. Nie ma na tym blogu żadnego nawoływania do czynów zabronionych, jedyne, co zawiera blog, to podane w wyważony i rzeczowy sposób informacje dotyczące ekspansji islamu na terytorium Europy.
Trudno uniknąć podejrzenia, że działanie prokuratora stanowi kolejny przypadek nadużycia organów państwowych dla odstraszenia obywateli od wyrażania poglądów. Krytyka narodowości bądź grupy religijnej w żadnej mierze nie może być uznawana za tożsamą z jej obrazą, a tym bardziej z nawoływaniem do nienawiści. Gdyby tak było, policja nie wychodziłaby z redakcji jednej z głównych polskich gazet, która niemal codziennie atakuje „katolickich fundamentalistów”.
Pomyśleliśmy, że być może chodzi nie o treści zawarte na stronie, lecz o zamieszczone komentarze internautów. Wydaje się jednak, że i te nie zawierają treści sprzecznych z prawem, komentarze wydają się być moderowane przez autora strony – na kilkaset wpisów znaleźliśmy kilkanaście, które można uznać za szowinistyczne.
Nieco więcej takich komentarzy znaleźliśmy na stronie Facebooka. Jednak, o ile autor bloga może odpowiadać w pewnym stopniu za zamieszczane na blogu komentarze internautów, o tyle w żaden sposób nie może odpowiadać za komentarze na społecznościowym profilu ze 150 tysiącami uczestników. Wszyscy jesteśmy przecież codziennie świadkami pełnych nienawiści wpisów na portalach typu tvn24, onet, czy gazeta.pl. i nikt nie ściga za nie redakcji, bo byłoby to absurdem.
Odpowiedzialność za komentarze na stronach internetowych od lat stanowi nieuregulowany problem prawny. Obserwatorium Wolności Mediów Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, przy okazji monitorowania głośnej sprawy blogera skazanego przez Sąd Okręgowy w Tarnowie (szczegóły tutaj), już trzy lata temu zwracało uwagę, jak niekorzystne dla wolności słowa może być nadmierne obarczanie odpowiedzialnością pośredników zamiast autorów komentarzy. „Wskazywaliśmy, że poszerzanie granic odpowiedzialności administratorów blogów lub forów internetowych, poprzez nakładanie na nich obowiązku prewencyjnej kontroli i filtrowania treści dodawanych przez internautów zanim ukażą się na stronie internetowej, kłóci się z treścią art. 14 i 15 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Ponieważ w Polsce wciąż nie istnieje utrwalone orzecznictwo w tym zakresie, każdy wyrok może mieć precedensowe znaczenie” – mówiła wtedy Dorota Głowacka z Obserwatorium Wolności Mediów. We wspomnianej sprawie Sąd Apelacyjny w Krakowie uniewinnił ostatecznie blogera, stwierdzając, że art. 14 nakazuje podejmowanie przez administratorów w takich przypadkach jedynie działań następczych, nie obliguje natomiast do prewencyjnej kontroli zamieszczanych komentarzy.
Na profilu FB Damian Kowalski skomentował:
„W dzisiejszych czasach wolność mediów to tylko pusty frazes, przekonałem się o tym teraz na własnej skórze. Inicjatywa ‚Nie dla islamizacji Europy’, została stworzona z pobudek patriotycznych i tożsamościowych. Czy zatem w Polsce to również jest przestępstwem? Czy sprzeciwianie się ekspansji islamu i informowanie społeczeństwa o brutalności ze strony wyznawców tej religii jest nawoływaniem do nienawiści? Oświadczam, że nie zamierzam zaprzestać działalności, gdyż uważam że idea jest słuszna”.
Sprawę strony „Nie dla Islamizacji Europy” będziemy śledzić.
25.07.2014
Aktualizacja.
29.07.12014 – sprawą zajęło się Centrum Monitoringu Wolności Prasy.
